środa, 30 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ V: Matczyna wiadomość

 Czekałam na dworcu autokarowym na Joanne Editte. Mimo, że miała prawo jazdy i wypasione auto wolała przyjechać autobusem, gdyż bała się, że nie trafi do tej dziury. Czekałam na nią oparta o samochód, odziana w różowo biały dres, z kubkiem latte macchiato, a zza chmur wyłaniało się słońce. Po dwudziestu minutach przyjechał jakiś autobus. Wysypała z niego grupka ludzi, zaś siostra wyszła jako ostatnia.

- Joanne Editte! Tutaj jestem! - Zawołałam machając do niej. Miała długie brązowe włosy, duże błękitne oczy i słodkie delikatne usta w kształcie serca. Ubrana była w kraciastą niebieską koszulę, czarne rurki i oczywiście czarne trapery . Gdy tylko mnie ujrzała oczy zaświeciły jej się tak, jak gdybym była najwspanialszym  prezentem na całym świecie i prędko do mnie podbiegła.

Obserwatorzy